|
Demnogonis
 |
|
Jak zawsze wracali ze zwiadu po północy. To była standardowa robota. Pobudka rano, czterdzieści kilometrów pieszo z krótką przerwą na posiłek i powrót do bazy. Wszyscy z upragnieniem teraz do niej podążali. To był ciężki dzień. Pustynia jakby złośliwie przypominała im o swoim istnieniu a do tego jeszcze to małe starcie z chodzącymi trupami. Gdyby nie sporadycznie spotykane źródła wody, będące anomalią o tej porze roku na pewno padli by tam z pragnienia. Teraz jednak wszelkie myśli o tych zdarzeniach odchodziły w niepamięć odsuwane na bok zmęczeniem. W sumie gdyby nie dziwny, niezdrowy żółtawo-fioletowy nalot na skórze żołnierzy, wszystko byłoby w porządku, a przeżycia z dnia zaginęłyby gdzieś wśród wspomnień z całej służby...
|
| Papa Morino |
 |
Demnogonis jest panem chorób, zgnilizny i zepsucia. Jego władza rośnie z każdą plagą nawiedzającą ludzkość, jego słudzy roznoszą nowe infekcje po wszystkich planetach Układu Słonecznego tworząc żywą broń, przed którą nie można się obronić konwencjonalnymi metodami.
Armia Demnogonisa to w większości rożnego typu ożywieńcy, z reguły atakując mają dużą przewagę liczebną nad przeciwnikiem. Często też wojska Demnogonisa wkraczają na pola bitew zaraz po skończonej potyczce stron trzecich, zastając osłabione wojska i mnóstwo ciał do stworzenia nowych 'rekrutów'.
Figurki Demnogonisa to przede wszystkim zgniłe mięso, wystające kości, pełzające po ciałach robaki i inne atrakcje ;) Błogosławieni Legioniści to chyba 'najładniejsze' zombi w Warzone. Wyrożniają się rownież sierżant i specjalista Blight Commando (figurki niestety ciężkie do dostania) i Mortis z kikutem szyji i głową wystającą z tułowia. Kolos nie ma swojego modelu ale tu akurat nie jest problemem szybka przeróbka z Pretoriańskiego Behemota, również 'puddingi Demnogonisa' - Cairathy (mimo że ich figurki istnieją i są całkiem fajne) można zrobić samemu tanim kosztem.
|